samo do mnie właściwie przyszło, to wykonanie znaczy się :)
zadzwoniła do mnie koleżanka z informacją, ze przyjechała w odwiedziny do mamy nasza wspólna koleżanka, której od kilku miesięcy nie widziałyśmy i co?
i umówiłyśmy się w restauracji na plotki :) było ekstra, nie mogłyśmy się nagadać...
ale też w tym tygodniu skontaktowałam się z przyjaciółką, od której też od jakiegoś dłuższego czasu nie miałam żadnych wieści...a że ma pewne zdrowotne problemy... tym bardziej chodziła mi po głowie... okazuje się, że wszystko wydaje się być opanowane... cieszy mnie to bardzo, bardzo
A dla Was dziś oto niesamowity utwór Michała Lorenza z filmu "Bandyta"
jeślibym miała opisać...
męska muzyka i kobieca delikatność w tańcu...
poza tym zamknijcie oczy i słuchajcie bębnów... co Wy na to?
no i super, wszystko zaliczone. Fajne i przyjemne zadanie było. Więc czekam na następne . Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNajfajniejsze jest drugie dno Twoich wyzwań, czyli satysfakcja własna ;)
OdpowiedzUsuńale masz na myśli swoją prywatną czy moją? bo nie ukrywam, że i ja bawię się razem z Wami, a dodatkowo cieszę się, kiedy i Wam się udaje :)
UsuńW tym przypadku akurat własną - wszystkie zadania wymyślasz tak, aby sprawiały przyjemność temu, który je wykonuje ;)
Usuńczekamy na poniedziałek i kolejne ;)
OdpowiedzUsuńTafciku kochany, ponieważ nie jestem w temacie...bom opuszczała "lekcje", niemniej cieszę się z Twoich koleżeńskich spotkań. Świetny taniec przy niesamowitej muzyce...widać Twoją pasję...jak na dłoni:))) Pozdrawiam cieplutko i serdecznie!!!
OdpowiedzUsuńO Grasza!!! jakoś rzadko Cię tu mam, faktycznie :)
Usuńoj tak, a ile teraz się szykuje w tym temacie u mnie!!
Kochana tak na prawdę to nie masz wyjścia, musisz wykonywać zadania perfekt nawet dla samego przykładu pozdrawiam i do poniedziałku Dusia
OdpowiedzUsuń