Pierwsza, tylko we dwoje wigilia powiedzmy w nowym, od 4 lat remontowanym domu, bez pośpiechu, bez nacisku, że coś muszę, z mała ilością, ale za to własnoręcznie przygotowanymi potrawami i dekoracją stołu, pierwszym upieczonym w nowym-starym domu ciastem i uśmiechem Męża- BEZCENNE! a rano śniadanie przygotowane przez niego, kiedy jeszcze spałam, spacer z psem...szczęśliwam...mało wigilii wspominam jakoś specjalnie, ale ta na pewno zapisze mi się szczególnie...
a tu moje lawendowe woreczki, zrobiłam je na aukcję w pracy i to one właśnie poszły jak świeże bułeczki:
hmm... mnie się podobają nieskromnie przyznam, bo tam nie tylko lawenda w środku, ale i myśli wplecione :)




Takie dobre wspomnienia są naszym pokarmem duchowym, niech takie chwile trwają!Woreczki z uroczymi hafcikami przepiękne!
OdpowiedzUsuńsuper blog podoba mi się:))
OdpowiedzUsuńWitaj.
Dziś drugi dzień świąt.
Tradycyjnie bliskich odwiedzamy.
życzę ciepła i miłości
niech Cię ludzie nie zawodzą
i niech uśmiech w sercu gości.
U mnie wigilia ok, pół pierwszego dnia takoż,
OdpowiedzUsuńreszta - brrrrrrr!
Świętowanie na gruzowisku to średnia przyjemność.
Nie ma gdzie uciec, nie ma się gdzie schować.
Jakże ja Cię teraz rozumiem!
Szacun - za te 4 lata...
P.S. Już wiem, że sama się podłożyłam w kwestii identyfikacji:)))
http://ja-gnieszka.blogspot.com/ - może się przyda:)
OdpowiedzUsuńI czas sobie ustaw:)))
Miło mi że mnie odwiedziłaś,już życzę wszystkiego co najlepsze na Nowy Rok 2012
OdpowiedzUsuńUstawienia - formatowanie - czas środkowoeuropejski - Praga.
OdpowiedzUsuńSpróbuj - powinno być ok!